Podsumowanie czasu jesiennego.
Z mordy szCZeliła prawie, że jesień. Zaraz Yule, i nasz wyjazd ze śląska na święta odwiedzić moją rodzinkę. Dejcie mnie to przeżyć jakoś.
W Teatrze jakoś wiele się nie zmieniło. Fizycznie - dalej burdel, psychicznie - jakiś rozpierdol.
Jesień minęła pod znakiem deep rest, vkei a głownie Dogmą The GazettE, rozmowami z Lucyferem i zastanawianiem się nad sensem wszystkiego i niczego. Ale było też anime, dramy, jeszcze więcej muzyki i ponownego nakręcenia na lalki.
Ale może po kolei.
1. Kosmetycznie. ( z pozdrowieniami dla Sayomi która czeka na ten wpis)
Idzie zima - tym samym powrót do ulubieńców z zeszłego roku, ale jak i co miesiąc testowanie nowych rzeczy.
Vianek - peeling energetyzująco - detoksykujący. Przyjemny zapach, dosyć spoko skład, solny bo cukier to zło, i najważniejsze dla mnie i mojej skóry? Na zimę genialny, bo świetnie natłuszcza. Cena koło 20 zł ( triny.pl ale w sumie wszędzie teraz niemal dostępne są vianki) i na sezon zimowy wystarcza w zupełności jedno pudełko. Dostępny w kilku wersjach.
LaSaponerie mydło śródziemnomorskie z aloesem, wzięłam na próbę ( triny.pl) fajnie myje, ładnie pachnie, natłuszcza. ( nie ważne ze mam tak twardą wodę ze i tak mi wysusza skórę...) Cena około 14zł.
Fitocosmetic szampon z niebieską glinką i jonami srebra. ( triny.pl ale do kupienia czasami stacjonarnie, cena okolo do 10 zł), przegenialna firma, dobry skład, pomaga przy łupieżu a nawet łuszczycy. Jedyny minus - więcej trzeba balsamu czy odżywki nawalić bo trochę podsusza kłaki.
Dalej ze zdjęcia.
LaCafe de Beaute - peeling witaminowy do twarzy. Miałam juz pare próbek z tej firmy, kosmetyki nawet nawet. Fajnie pachną, skład ujdzie. Zakupiony na ezebra.pl, cena około 12 zł. Póki co stosowałam pare razy i jest spoko.
Essence maskara - a spoko, szczoteczka dziwna ale całkiem przyjemna w użytkowaniu...cena koło 10 zł, chyba zamówione na ezebra.pl.
Maybelline dream velvet 01 ivory kolor. Dzięki koleżance z pracy miałam okazję wypróbować,dosyć spoko podkład. Tani bo około 17 zł ( ezebra.pl) nawet coś tam kryje i matuje. Na co dzień super. Kupiłam drugi raz i nie żałuję.
Na zdjęciu pojawia się jeszcze biało fioletowa ukraińska maść. Jest to maść lawendowa, leczy, koi, natłuszcza. I GENIALNIE pachnie. Pozdrowienia dla Yany bo specjalnie mi tą maść przywiozła.
2. Do posłuchania.
Przypadkiem wróciłam do vkei, Dir en grey zaprowadził mnie znowu do Gazetto a jakaś tam playlista przypadkiem włączyła mi album Dogmę - i przepadłam. Plus czytane przeze mnie gejowskie fanfiki jakimś dziwnym cudem zapatoczyłam się na fanfik z zespołem MejiBray. I TYM BARDZIEJ MI SIĘ UMARŁO. Zakochałam się w MiA i Koichim.
Potem poszło już górki - po tylu latach gdzie dla mnie te 15 lat temu liczyło się tylko Diru, Luna sea czy Duel Jewel czy nawet Pierrot, okazało się że jrock wcale nie umarł a nawet się świetnie ma i do tego ma w chuj dużo nowych ciekawych twórców. I jak z 3 lata temu próbowałam polubić Jupiter czy dziwne Versalies.....(czy jak to tam się piszę) i stwierdziłam że OMGchybaztegowyrosłamicotokurwajest tak teraz Mejibray, Jiluka i cholerna Dadaroma .....są spoko. I mój Lucyfer też jest spoko jebaniutki. Kocham tego wariata.
Co do Lucka, dostałam paczkę w której oprócz spodni do których muszę zrzucić pare kilo była dołączona płyta <3
Za którą mocno dziękuję bo przeca Clamp zawsze na probsie. A czemu w tym momencie piszę o Lucyferze? A bo gadzina vkeiuje mniej lub bardziej i straaaasznie mnie zmotywowała ostatnio.
3. Do pooglądania.
Ja pierdole, parę rzeczy było. Codzienne ogłupianie się Szkołą udostępnianą na YT, zastąpiłam anime. Nadrobiłam serię której nie umiałam skończyć ( liczyłam na wątek yaoi) czyli Dramatical Murder. Anime zaskakujące i końcówka również. W sumie mogę polecić. W między czasie nakręcenia się vkei znalazłam przypadkiem film dramę japońska o początkującym zespole jrockowym. Tytuł tego to BeatRock Love. Całe dwie godziny szukałam skąd to wytrzasnąć po polskiemu, a potem jak uruchomić film z napisami w pliku .ass. Bardzo fajny film.
I bardzo duzo fajnej muzyki.
Potem trafiłam na SHARK i tą dramę polecam z całego serduszka. Fajna muzyka, fajni aktorzy ( mhrrrrr), duzo łez. NAPRAWDĘ dobra drama. I tak jakoś przy dramach zostałam ( znowu ), napatoczyło się mi pod nos japońska wersja Marsa ( którą dalej na DramaQueen nie przetłumaczono do końca ale się tam ktoś stara to zrobić ) oraz dziś zaliczyłam film Peach Girl. Obie serie i Mars i Brzoskwinię czytałam jako mangę, a tą drugą oglądałam anime. Oczywiście obie serie pomijają wiele wątków z mangi ( w Marsie nie ma rajdów a w Peach Girl brak motywu pływackiego) a głównie nastawiono się na miłość szkolną i takie perypetie i sytuacje....
W Teatrze jakoś wiele się nie zmieniło. Fizycznie - dalej burdel, psychicznie - jakiś rozpierdol.
Jesień minęła pod znakiem deep rest, vkei a głownie Dogmą The GazettE, rozmowami z Lucyferem i zastanawianiem się nad sensem wszystkiego i niczego. Ale było też anime, dramy, jeszcze więcej muzyki i ponownego nakręcenia na lalki.
Ale może po kolei.
1. Kosmetycznie. ( z pozdrowieniami dla Sayomi która czeka na ten wpis)
Idzie zima - tym samym powrót do ulubieńców z zeszłego roku, ale jak i co miesiąc testowanie nowych rzeczy.
LaSaponerie mydło śródziemnomorskie z aloesem, wzięłam na próbę ( triny.pl) fajnie myje, ładnie pachnie, natłuszcza. ( nie ważne ze mam tak twardą wodę ze i tak mi wysusza skórę...) Cena około 14zł.
Fitocosmetic szampon z niebieską glinką i jonami srebra. ( triny.pl ale do kupienia czasami stacjonarnie, cena okolo do 10 zł), przegenialna firma, dobry skład, pomaga przy łupieżu a nawet łuszczycy. Jedyny minus - więcej trzeba balsamu czy odżywki nawalić bo trochę podsusza kłaki.
Dalej ze zdjęcia.
LaCafe de Beaute - peeling witaminowy do twarzy. Miałam juz pare próbek z tej firmy, kosmetyki nawet nawet. Fajnie pachną, skład ujdzie. Zakupiony na ezebra.pl, cena około 12 zł. Póki co stosowałam pare razy i jest spoko.
Essence maskara - a spoko, szczoteczka dziwna ale całkiem przyjemna w użytkowaniu...cena koło 10 zł, chyba zamówione na ezebra.pl.
Maybelline dream velvet 01 ivory kolor. Dzięki koleżance z pracy miałam okazję wypróbować,dosyć spoko podkład. Tani bo około 17 zł ( ezebra.pl) nawet coś tam kryje i matuje. Na co dzień super. Kupiłam drugi raz i nie żałuję.
Na zdjęciu pojawia się jeszcze biało fioletowa ukraińska maść. Jest to maść lawendowa, leczy, koi, natłuszcza. I GENIALNIE pachnie. Pozdrowienia dla Yany bo specjalnie mi tą maść przywiozła.
Tu bliżej^
A na zdjęciu poniżej wspaniałe odkrycie pomadek matowych w płynie od Maybelline! Pomadka się nie ściera jak zwykła :P i czasami ciężko ją w ogóle zetrzeć :P
Plus eyeliner od MIYO, całkiem spoko.
Do tego na próbę maseczki ( jedna w płachcie) jednorazowe, bo z babuszki mam tyle plus glinki od Fitocosmetic że powinnam nie kupować....no ALE.
Supersowa za to mi poleciła coś bardziej kryjącego plus spoko firmę i tak w mojej kosmetyczce pojawił sie podkład z Revolution, którą to firmę bardzo lubię, a na dokładkę wzięłam sobie korektor. Są spoko ale mam wrażenie że jak się niedomatowię to mi się ściera podkład z buzi.
A tu znowu firma Fitocosmetic i coś bez czego moje paznokcie nie istnieją. CALE ponad ciut 7 zyla, starcza na pół roku wcierania w paznokcie ( a właściwie w skórkę koło płytki) a paznokcie? Zajebiste. Plus serio rosną. Kupiłam znowu po skończyło mi się. Dostępne na triny.pl,, są 4wersje. POLECAM.
2. Do posłuchania.
Przypadkiem wróciłam do vkei, Dir en grey zaprowadził mnie znowu do Gazetto a jakaś tam playlista przypadkiem włączyła mi album Dogmę - i przepadłam. Plus czytane przeze mnie gejowskie fanfiki jakimś dziwnym cudem zapatoczyłam się na fanfik z zespołem MejiBray. I TYM BARDZIEJ MI SIĘ UMARŁO. Zakochałam się w MiA i Koichim.
Potem poszło już górki - po tylu latach gdzie dla mnie te 15 lat temu liczyło się tylko Diru, Luna sea czy Duel Jewel czy nawet Pierrot, okazało się że jrock wcale nie umarł a nawet się świetnie ma i do tego ma w chuj dużo nowych ciekawych twórców. I jak z 3 lata temu próbowałam polubić Jupiter czy dziwne Versalies.....(czy jak to tam się piszę) i stwierdziłam że OMGchybaztegowyrosłamicotokurwajest tak teraz Mejibray, Jiluka i cholerna Dadaroma .....są spoko. I mój Lucyfer też jest spoko jebaniutki. Kocham tego wariata.
Co do Lucka, dostałam paczkę w której oprócz spodni do których muszę zrzucić pare kilo była dołączona płyta <3
Za którą mocno dziękuję bo przeca Clamp zawsze na probsie. A czemu w tym momencie piszę o Lucyferze? A bo gadzina vkeiuje mniej lub bardziej i straaaasznie mnie zmotywowała ostatnio.
3. Do pooglądania.
Ja pierdole, parę rzeczy było. Codzienne ogłupianie się Szkołą udostępnianą na YT, zastąpiłam anime. Nadrobiłam serię której nie umiałam skończyć ( liczyłam na wątek yaoi) czyli Dramatical Murder. Anime zaskakujące i końcówka również. W sumie mogę polecić. W między czasie nakręcenia się vkei znalazłam przypadkiem film dramę japońska o początkującym zespole jrockowym. Tytuł tego to BeatRock Love. Całe dwie godziny szukałam skąd to wytrzasnąć po polskiemu, a potem jak uruchomić film z napisami w pliku .ass. Bardzo fajny film.
I bardzo duzo fajnej muzyki.
Potem trafiłam na SHARK i tą dramę polecam z całego serduszka. Fajna muzyka, fajni aktorzy ( mhrrrrr), duzo łez. NAPRAWDĘ dobra drama. I tak jakoś przy dramach zostałam ( znowu ), napatoczyło się mi pod nos japońska wersja Marsa ( którą dalej na DramaQueen nie przetłumaczono do końca ale się tam ktoś stara to zrobić ) oraz dziś zaliczyłam film Peach Girl. Obie serie i Mars i Brzoskwinię czytałam jako mangę, a tą drugą oglądałam anime. Oczywiście obie serie pomijają wiele wątków z mangi ( w Marsie nie ma rajdów a w Peach Girl brak motywu pływackiego) a głównie nastawiono się na miłość szkolną i takie perypetie i sytuacje....
( aaaaa gra tu Takeru z SuG!)
Czeka mnie jeszcze Nana drama w wersji w końcu polskiej oraz.... nie wiem na pewno coś znajdę.
4. Fajne rzeczy.
W ikea oprócz świeczek nabyłam taki oto świecznik.
Zakochałam się w Sahlepie <3 To jest pyszne.
Dotarły mi nowe soczewki bo fioletowe straciły ważność ( jaaaaakiś już czas temu)
Dotarł też kalendarz który chciałam już rok temu. Malutki jest i tak naprawdę nie warty tych pieniędzy. Ale cholernie chciałam go mieć.
Oraz nabyłam myszaste kapciochy bo pizga.
I tyle. Jesień prawie że minęła, zaraz Yule i święta.....i Nowy Rok....
A jutro Meet~






















Komentarze
Prześlij komentarz