Stuknęło 18 plus VAT.

Miałam urodziny, no przeca 18 ma się raz w....ROKU!
A tak serio to chciałam odpocząć i wzięłam sobie urlop. Bo w środę wypadały to halo, pracować nie będę ( sorry laski, że Was tak zostawiłam).

Ogólnie jakiś tam progress mamy w mieszkaniu. Wodę ciepłą mamy. P zawiesił bojler ( ku mojemu przerażeniu bo no jak znowu spadnie? ), podpiął , działa. Silikon poszedł w ruch, (ale tam trzeba jeszcze poprawić) i da się umyć w domu. Szafki ustawiliśmy jako tako, trzeba jeszcze resztę zawiesić. I wypakować całą kuchnię. Jakoś tak nie ma chęci ani czasu na to. Chęci bardziej.

Ale wracając - urodziny miałam.
Parę pierdół sobie sprawiłam ja sama.
Płyta Cradle upolowana na Targu staroci z zeszłego tygodnia ( pan miał piękny wybór cd/vinyl w klimacie za małe piniondzki), kubki do napoi uwaga zakupiliśmy z P w Pepco.
Postawiłam też na armoaterapię i powrót do starych korzeni w pewnych kwestiach, w domu z powrotem pojawiły się świece, kadzidła i olejki.


Od Niraashy mojej natomiast śliczny kalendarz i mangę która w planach była. <3 Za co dziękuje mocno mocno.

Podobno mam coś jeszcze dostać no ale nic, nie wiem kiedy.

Również udało mi się wylicytować nowy gorset od Rebell Madness na allegro, nie mogę się doczekać aż go wezmę w ręce <3
Trzeba się poważnie wziąć za chudnięcie bo to kolejny 20", póki co spadło mi 2 kg.
Tak czy siak czas na wolnym umiliła mi właśnie Niraasha, byłyśmy coś zjeść zwiedziłyśmy w chuj secondhandów, komiksiarnię, sklepów i różnych innych miejsc ( nie dochodząc na zdjęcia w końcu), odwiedziłyśmy też W z M, W dała mi masę wskazówek na temat aparatu i jego obsługi wciskając książkę o fotografii, wie co robi i mówi, przeraziło mnie ile już zapomniałam.

WSPANIAŁE latte od W <3 było pyszne.


Ogólnie gdyby nie Nela, chyba bym przesiedziała w domu oglądając Ania nie Anna ( dzięki za polecenie Natalka ;3 :* naprawdę chyba chciało mi się czegoś takiego, jestem zauroczona pięknem tego serialu ), siedząc, nic nie robiąc i pogrążając się w swoistym dole. Połażenie po mieście z dziewczyną dobrze robi, odmóżdża xd i bawi :D i cieszę się, że odwiedziłam W z M :)

P tez szybciej się zerwał z pracy - spędziliśmy miło wieczór odpoczywając <3
Czas szybko zapindala.

W końcu z racji soboty byliśmy z P w Auchanie bo jutro znów bym nic nie kupiła.
Padało ale co z tego ! Liście i jesień! Szarówka! Deszcz! Wiatr! LIŚCIE!


Cmentarz był przepiękny
W samym Auchanie za to wspaniale dorwał P dla mnie Frappe o smaku kokosowym. Jest pyszne <3

Tyle w sumie z miłych chwil :D 

Dziękuję wszystkim za życzenia, za pamięć ale tą prawdziwą  ( nie fejsbukową), za chęć widzenia mnie - depresanta zawodowego.



Na koniec bonus.
Coś porysowałam.





I Cradle ukochane:

Komentarze

Popularne posty