Podsumowanie czasu letniego.

Tak szczerze mówiąc sama nie wiem o czym pisać. Tyle się działo, i miłych rzeczy, i tych strasznych, i tych super, i tych niemiłych i przykrych.
Ogólnie tyle tego, że szczerze mówiąc chyba sobie walnę podsumowanie po prostu.
Zaraz Równonoc, święto Mabon. 
Będzie o wszystkim i niczym. Aktualnie nie mam sił poświecić większości zdarzeń osobnych notek.

Może po kolei?
Ale od której strony?

Mieszkanie.
Ostatni tydzień to była jakaś masakra stresowo nerwicująca. Ale ale...
Od czerwca wiele już leżało w naszych rękach i możliwościach. Mieliśmy pomoc od rodziny P w postaci ogarnięcia ścian / podłóg i spotkało nas wiele niemiłego pod lipca i sierpnia. Nie chcę na nikogo najeżdżać, opowiadać sytuacji ani nic w tym stylu. Było minęło ale było mi tak cholernie przykro że masakra. "Umiesz liczyć to licz na siebie" oraz "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" to dobre słowa na te 3 miesiące. Zatrważające jak, na dobrą sprawę, obcy ludzie potrafią człowieka wesprzeć i pomóc. Gdyby nie pare osób było by kiepsko i z nami i z całym tym remontem.
Aktualnie jesteśmy po odbiorze mieszkania przez KZGM, i w trakcie ostatnich formalności przed podpisaniem umowy najmu.
Niby już okej, a nerwy schodzą ze mnie dalej.
I Mabon - nie mam sił świętować.
Przez ten czas każdy mały sukces napawał naprawdę chęcią by ciągnąć to wszystko, nawet podłączenie oświetlenia ( które za którymś razem okazało się działać), cała reszta za to dołowała mocno wyciskając łzy. Nasza mała klitka zabłysnęła światłami a jeszcze pół roku temu światło było tylko w łazience.


Z końcem miecha musimy się przenieść bo zostaniemy na bruku :P

Znajomości
Okazało się też na kogo można liczyć. Ściana w przejściu podziemnym powiedziała mi ZMIEŃ ZNAJOMYCH, chyba jej wierzę. Arogancja co poniektórych, głupie fochy i muchy w nosie, dziwne usiłowanie wywarcia presji i pretensje lub kompletne olewanie albo jeszcze inaczej - negowanie naszych pomysłow zamiast się cieszyć z jakichś tam osiągnięć by bądź co bądź było nam lżej....Okaząło się być nie tyle co dołujące co zaskakujące.
Było też oczywiście i okej. Parę okej osób które wsparły, wyciągnęły by się spotkać i powiedziały - dacie radę. Szczerze mówiąc przez ten cały czas niczego więcej nie chciałam. Tylko możliwości wygadania się, wysłuchania i powiedzenia - ej będzie okej. Bo ja kompletna panikara jestem. I tym osobom które były ( i więcej) serdecznie dziękuję.

Praca
Od lipca jestem na stałe na innym dziale. Bardziej odpowiedzialnym i niby spokojniejszym, ze spoko ekipą. Ja wiem że bywa różnie, ale pozwoliło mi to chociaż trochę się wyciszyć chociaż w pracy. Na moim piętrze bym nie wytrzymała. Zastanawiam się jak P daje radę.
Chociaż ostatnio się sra i ludzie masowo uciekają, jakoś się to kula i daję radę.

Przyjemności
Czasami nie było kiedy iść na zakupy lub chociażby nie było kiedy ugotować, człowiek leciał więc na szybkiego kebaba lub zapiekankę. W między czasie doszły ziemniaczki od Kartofelnika, kurtosze ( ostatnie odkrycie!) z Fabryki Kurtosza czy lody rzemieślnicze.
Wyjścia i spotkania też były. Dobrze to człowiekowi na sercu robiło. Serio. Mimo wszystko. Samo wychodzenie do herbaciarni Smoczy Czajnik człowieka wyciszało. A tego trzeba było. Udało się też uruchomić spotkania lalkowe, wyszły jakieś foty w plenerze i ogólnie super.




Pasje
Niby nic się nie zadziało a jednak chociaż odrobinę coś było. Nie rysuję bo nie umiem się skupić. Farb nawet nie wyciągam. Nie byłam na CP. Nie szyję, nie gotuję nowych rzeczy. Nie kupuję mang. Trochę za to głębiej weszłam w naturalne kosmetyki ( mniej lub bardziej naturalne). Polalkowałam trochę bo były spotkania. Porobiłam zdjęcia. I sobie i innym i lalkom.







Zdrowie
Do dupy i u mnie i u P. Jakoś tak wyszło że się posypało kilka rzeczy zdrowotnie. SKS chyba.
Plus dupa mi urosła. Ciul by to. Trza schudnąć.
A uczulenie jak było tak jest. Drapię się jak powalona. Amertil Bio ratunkiem. Psychicznie wysiadłam i ogólnie nie wiem co się dzieje.
Niechęć też jest chorobotwórcza.




I tyle. Wiele było, szybko minęło. Dopiero był marzec - mamy połowę września. Nawet więcej jak połowę.
No to szczęśliwego Mabon.


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty