MaraShilly photoshooting part 1....

...czyli ta co nic nie robi a teatr spłonął uwaga cyka se foty.

A tak na poważnie to na piwo do Chorzowskiego Parku Śląskiego szliśmy. Zdjęcia były kompletnym spontanem i wypadkiem jakimś takim. No ale są, i moje grube ( haha) ramiona też.
Japindole trzeba schudnąć.

Tak czy siak - foty szybkie, spocone, strasznie gorąco było i jest nadal, i takie trochę na zasadzie a co tam, wykorzystam situacione.









Ćwiczyć zaczęłam i włączyłam pewna kobitę. To był tak duży błąd że się 3 dni ledwo ruszałam. Usiłuję też zrezygnować z pszenicznych rzeczy, ale ostatnio coś za wiele pierogów jemy, za to żrę tylko chleb żytni. Zakochałam się w hummusie, w planach zrobienie swojego bo to mega proste jest. O piciu nie wspominam bo jak zwykle zapominam. Może temu mnie głowa boli, z odwodnienia cholera.
Już się też nie mogę doczekać zamawiania z Triny, wrzuciłam do koszyka całkiem fajnych kilka rzeczy i chcę to wypróbować.

O przypadkach szukania płytkarza nie wspominam, nie mam sił się denerwować, jest upał, znowu bałagan, pocę się i pożeram melony.
Myszy te śmieszne nasze to w ogóle już nie wiedzą co ze sobą zrobić. Też bidne spocone i zmęczone tym upałem;/
Ah tyle, do nastepnego razu, muszę kurcze jakąś zabłąkaną duszyczkę na fotencje porwać a co.



i bonus.
fajne drzewo.

Komentarze

Popularne posty