Rok z myszoskoczkami....
...czyli przejścia, spostrzeżenia i wrażenia.
Wg wikipedii - Myszoskoczki, dawniej: suwaki, gerbile (Gerbillinae) – podrodzina gryzoni z rodziny myszowatych (Muridae). Obejmuje około 110 gatunków niewielkich ssaków zamieszkujących zachodnią i południową Azję i północną Afrykę. Do Gerbillinae należą szczury pustynne i liczne gatunki myszoskoczek i myszoskoczków. Większość zwierząt z podrodziny myszoskoczek charakteryzuje się licznymi przystosowaniami do życia w warunkach pustynnych.
Wg wikipedii - Myszoskoczki, dawniej: suwaki, gerbile (Gerbillinae) – podrodzina gryzoni z rodziny myszowatych (Muridae). Obejmuje około 110 gatunków niewielkich ssaków zamieszkujących zachodnią i południową Azję i północną Afrykę. Do Gerbillinae należą szczury pustynne i liczne gatunki myszoskoczek i myszoskoczków. Większość zwierząt z podrodziny myszoskoczek charakteryzuje się licznymi przystosowaniami do życia w warunkach pustynnych.
Samo słowo gerbil (upowszechnione jako angielska nazwa podrodziny suwaków) pochodzi od anglojęzycznego zdrobnienia innej grupy gryzoni, jerboa (skoczkowate). Skoczkowate (Dipodidae) są rodziną gryzoni zupełnie niespokrewnioną z myszoskoczkami żyją one jednak w podobnych niszach ekologicznych.
Jeden z gatunków myszoskoczki, wywodzący się z Mongolii, suwak mongolski (Meriones unguiculatus) stał się popularnym zwierzęciem domowym. Został rozpowszechniony w hodowli dzięki doktorowi Victorowi Schwentkerowi, który w 1954 roku jako pierwszy rozpoczął badania nad tym gatunkiem suwaka, sprowadzając go do Stanów Zjednoczonych.
Długość ciała typowego gryzonia z podrodziny myszoskoczków mieści się w przedziale od 150 do 300 milimetrów, włącznie z ogonem, który stanowi około połowę długości całego ciała. Pieszczanka wielka (Rhombomys opimus), wywodząca się z Turkmenistanu, osiąga długość nawet ponad 400 milimetrów.
Do niedawna podrodzina myszoskoczek (Gerbillinae), podobnie jak podrodzina grzywaków (Lophiomyinae), zaliczana była do rodziny chomikowatych. Jednak badania genetyczne potwierdziły, że powinny one być zaliczane do rodziny myszowatych.
Rok temu, w lipcu dokładnie 17 stego, zaraz po CP, zamieszkały u nas dwa myszoskoczki.
Zaczęło się od tego że aa trochę więcej kasy, aaa a może coś małego by w razie czego łatwo było ukryć przed właścicielem mieszkania, do jaszczurki za wiele zachodu ale taki gryzak mały to całkiem spoko, najlepiej chomik.
Jakoś tak wyszło że na urlopie odwiedziliśmy na spontanie Galerię Katowicką i czasami sobie tam zaglądaliśmy oglądając jakieś coś małe i sympatyczne.
I miał być chomik serio, a jakoś wyszło że wtf co to za małe ogonkowe i kopie w szybie ( tak myszoskoczki kopią szybę) i w ogóle super tak bardzo, wróciliśmy do domu i przez 3 dni naczytaliśmy się co szło na temat myszoskoczków jak głosiła dumnie nazwa na szybce ich małego domku.
3 dni czytania to jest nic. Naprawdę.
Tak czy siak stwierdziliśmy, że całkiem spoko, że mamy małe akwarium ( bo przeca w akwarium tez mogą siedzieć - jak się potem okazało akwarium jest dla myszoskoczków bezpieczniejsze niż klatka) resztę się jakoś skompletuje a tam w Galerii był dwupak myszoskoczków do zakupienia tylko wspólnie i czemu nie.
Zarezerwowałam ( z zapłatą) , kupiłam im jedzenie na czas naszego wyjazdu i po tygodniu - jak przyjechaliśmy z CP pojechaliśmy je odebrać.
Przywiezione zostały w kartoniku....zamontowaliśmy wodę, nasypaliśmy trocinki sianko i daliśmy żarcie. Oczywiście dwupak okazał się być ojcem i synem i najlepszym wyjściem było zabrać je w takim dwupaku - ponieważ gerbile trzyma się w parach jak sie okazało - JEDNOPŁCIOWYCH ( w naturze rozmnaża się tylko najsilniejsza para w stadzie - w niewoli do bólu jak leci) dla niepotrzebnego rozmnażania, a dużo później się dowiedzieliśmy że na początek wykonaliśmy najlepszą możliwą rzecz ze myszoskoczki się już znały i OMINĘŁO nas stresujące łączenie.
Bo myszoskoczki są silne w stadzie, a w niewoli najlepiej im w dwupaku.
I jak było na początku? Masakra były bardzo milusińskie. Nie wytrzymałam i na rękach były już od pierwszego dnia, silna potrzeba głaskania małych stworzeń zwyciężyła a to były nasze pierwsze zwierzęta, które mamy odkąd jesteśmy z P. Ogólnie nie lubię gryzoni, bałam się że będą gryzły - skoki ostrzegają lekko skubiąc skórę, naturalnie zdarzało się że młody użarł mnie z 3 razy mocno do krwi ( z mojej winy głownie) ale okazały się naprawdę ciekawskimi i rządnymi przygód stworkami. Pojawiły się też imiona - ojciec - Avro , syn - Maro. Pojawiły się pierwsze gadżety, rolki od papieru znalazły zastosowanie, na podłodze walało się kupa trocin.
Szybko się okazało, że nasze akwarium jest za małe. Na grupie fejsbukowej zaSkoczonych naczytałam się wielu porad ale tez i kompletnych bzdur. Avro w ogóle tak rządny kontaktu potrafił wskakiwać na rękę by wyjść ale i na same akwarium by wyskoczyć i później przemierzać całe mieszkanie. Trzeba było zabezpieczyć akwarium przed wyskakiwaniem gdy nas nie ma albo najlepiej je zmienić na WIĘKSZE.
Zaczęliśmy kupować różne przysmaki, ogrom słodyczy zamienił się na kupowanie ogromu warzyw i owoców z korzyścią dla nas oczywiście również. Okazało sie że myszaki lubią banana, nektarynkę, kalafiorka czy awokado. Pół roku później kupiliśmy na olx akwarium długie na metr ( akwarium jest lepsze głownie dla ich delikatnych skocznych łapek które mogły by się zaplątać między szczeliny klatki). Plastikowe poidełko wymieniliśmy na szklane ( drapały i gryzły plastik co jest niebezpieczne dla nich), wymieniliśmy pojemniczek na piasek do kąpieli bo okazał się być za mały.
Myszoskoczki jak się okazało piszczą i my rozróżniliśmy dwa sposoby, kiedy coś jest nie tak i jeden drugiemu przeszkadza, oraz gdy sie myją i jest im wtedy przyjemnie. Lubia piasek i czyszczenie futerka nawzajem. Lubia gryźć rolki papieru toaletowego ale i inne papierowe rzeczy. Lubią biegać na wybiegu ( my je wypuszczamy pod nadzorem na łóżko) ale - tu wynika to z ich charakterków Avro nie ma wtedy problemu z wyciąganiem a Maro bardzo tego nie lubi. Za to Maro jest ostatni by go odnieść do akwarium. Że to małe cwaniaki i kombinują jak koń pod górę, że mają obaj całkiem inne charaktery, potrafią mocno stukać tylnymi łapkami informując niebezpieczeństwo ( chociaż do tej pory czasami nie wiemy co potrafi je zdenerwować gdy jest cicho w mieszkaniu a jeden lub drugi nagle odwali i zaczyna się zachowywać jakby je nastraszyły duchy). Że Maruśka to kompletna pierdoła a Avro jak coś sobie ubzdura to potrafi wskakiwać na człowieka ile wlezie by np przedostac się do miejsca do którego nie może. Że lubią gryźć i kopać kawałek materiału. Że najlepsze wyposażenie akwarium to szkło i drewniane przedmioty ( domek, wydrążona kłodka, kokos). Że robia gniazdo i uwielbiają spać w ...chusteczkach higienicznych.
Że mogą im wypaść zęby i odrastają im w tydzień. ( to też było dla nas nowe i straszne bo sie baliśmy że coś się dzieje nie tak, stały sie osowiałe i mało jadły a w pyszczek cięzko im zajrzeć bo nie lubią być na plecach, na szczęście pani doktor do której chodzimy uspokoiła nas że to sie zdarza i lepiej by sie ułamał i odrósł niż by przerósł i trzeba było usunąc go chirurgicznie).
Avro i Maro są z nami już rok. I mimo że żyją do 4-5 lat mam nadzieję że to będą bardzo fajne lata. I P i ja wiele się nauczyliśmy przez ten czas i pewnie jeszcze wiele się będziemy musieli nauczyć.
To niesamowite ile ciepła daja małe kulki sierści, jak drapią pazurkami i potrafią być ciekawskie. I jak potrafią nasrać wszędzie i nasikać xd
I jak było na początku? Masakra były bardzo milusińskie. Nie wytrzymałam i na rękach były już od pierwszego dnia, silna potrzeba głaskania małych stworzeń zwyciężyła a to były nasze pierwsze zwierzęta, które mamy odkąd jesteśmy z P. Ogólnie nie lubię gryzoni, bałam się że będą gryzły - skoki ostrzegają lekko skubiąc skórę, naturalnie zdarzało się że młody użarł mnie z 3 razy mocno do krwi ( z mojej winy głownie) ale okazały się naprawdę ciekawskimi i rządnymi przygód stworkami. Pojawiły się też imiona - ojciec - Avro , syn - Maro. Pojawiły się pierwsze gadżety, rolki od papieru znalazły zastosowanie, na podłodze walało się kupa trocin.
Szybko się okazało, że nasze akwarium jest za małe. Na grupie fejsbukowej zaSkoczonych naczytałam się wielu porad ale tez i kompletnych bzdur. Avro w ogóle tak rządny kontaktu potrafił wskakiwać na rękę by wyjść ale i na same akwarium by wyskoczyć i później przemierzać całe mieszkanie. Trzeba było zabezpieczyć akwarium przed wyskakiwaniem gdy nas nie ma albo najlepiej je zmienić na WIĘKSZE.
Avro
Zaczęliśmy kupować różne przysmaki, ogrom słodyczy zamienił się na kupowanie ogromu warzyw i owoców z korzyścią dla nas oczywiście również. Okazało sie że myszaki lubią banana, nektarynkę, kalafiorka czy awokado. Pół roku później kupiliśmy na olx akwarium długie na metr ( akwarium jest lepsze głownie dla ich delikatnych skocznych łapek które mogły by się zaplątać między szczeliny klatki). Plastikowe poidełko wymieniliśmy na szklane ( drapały i gryzły plastik co jest niebezpieczne dla nich), wymieniliśmy pojemniczek na piasek do kąpieli bo okazał się być za mały.
Myszoskoczki jak się okazało piszczą i my rozróżniliśmy dwa sposoby, kiedy coś jest nie tak i jeden drugiemu przeszkadza, oraz gdy sie myją i jest im wtedy przyjemnie. Lubia piasek i czyszczenie futerka nawzajem. Lubia gryźć rolki papieru toaletowego ale i inne papierowe rzeczy. Lubią biegać na wybiegu ( my je wypuszczamy pod nadzorem na łóżko) ale - tu wynika to z ich charakterków Avro nie ma wtedy problemu z wyciąganiem a Maro bardzo tego nie lubi. Za to Maro jest ostatni by go odnieść do akwarium. Że to małe cwaniaki i kombinują jak koń pod górę, że mają obaj całkiem inne charaktery, potrafią mocno stukać tylnymi łapkami informując niebezpieczeństwo ( chociaż do tej pory czasami nie wiemy co potrafi je zdenerwować gdy jest cicho w mieszkaniu a jeden lub drugi nagle odwali i zaczyna się zachowywać jakby je nastraszyły duchy). Że Maruśka to kompletna pierdoła a Avro jak coś sobie ubzdura to potrafi wskakiwać na człowieka ile wlezie by np przedostac się do miejsca do którego nie może. Że lubią gryźć i kopać kawałek materiału. Że najlepsze wyposażenie akwarium to szkło i drewniane przedmioty ( domek, wydrążona kłodka, kokos). Że robia gniazdo i uwielbiają spać w ...chusteczkach higienicznych.
Że mogą im wypaść zęby i odrastają im w tydzień. ( to też było dla nas nowe i straszne bo sie baliśmy że coś się dzieje nie tak, stały sie osowiałe i mało jadły a w pyszczek cięzko im zajrzeć bo nie lubią być na plecach, na szczęście pani doktor do której chodzimy uspokoiła nas że to sie zdarza i lepiej by sie ułamał i odrósł niż by przerósł i trzeba było usunąc go chirurgicznie).
Avro i Maro są z nami już rok. I mimo że żyją do 4-5 lat mam nadzieję że to będą bardzo fajne lata. I P i ja wiele się nauczyliśmy przez ten czas i pewnie jeszcze wiele się będziemy musieli nauczyć.
To niesamowite ile ciepła daja małe kulki sierści, jak drapią pazurkami i potrafią być ciekawskie. I jak potrafią nasrać wszędzie i nasikać xd
Maro
Avro

Komentarze
Prześlij komentarz