O rzeczach wszelakich...

....czyli japierdole.

Ja nawet sił myśleć nie mam a co dopiero by się uzewnętrzniać na blogu.
Urlop. No. MiAŁ BYĆ.  Tzn jest ale cholera remont wypruwa z człowieka wszystko.
Nawet nie odczuwam jakoś szczególnie tego że właśnie się dzieje Castle Party, że ludzie się tam bawią a ja powinnam z nimi. Bo siedzę w Katowicach i kursuje Zawodzie - Centrum a raczej Liroy Merlin - Castorama - Obi.

Będąc już przy tych trzech gigantach ( bo w sumie nie wiem czemu Praktiker padł) opiszę może wspaniałomyślność transportu.
Zacznijmy od Obi. W Obi była promocja na meble które koniecznie chciałam. nie oszukujmy się nie sram banknotami więc wybór padł na co to sieciówki oferują - a Obi oferuje meble  jakie? Nie w komplecie. Komplety też ale ja chciałam koniecznie meble nie-w-komplecie. Okazało się że albo z promocji skorzystam max do dnia następnego albo moje meble będą w standardowej cenie. Następnego dnia opłaciłam zamówienie, transport ( 3 lipca) i miały być już na naszym urlopie czyli w poniedziałek 9tego. Nawet znajomych pochytałam - przyjechać mieli między 8 a 12. I nie wiem kto w końcu wpadł na pomysł by było od 8 ale myśleliśmy z P że zdechniemy wstając na 7 by na 8 być na chacie. Przyjechali po 11. Była to jakaś masakra. bo ani nie pospaliśmy ( 2 h max) i się naczekaliśmy. Ale spoko gładko poszło i się zmieścili w godzinach.
O Liroyu Merlinie znowuż się naczytałam tego że nie trzymają się terminów godzinowych z dowozem. I to jest prawda. Transport miał być między 10 a 13. Byli o 9. Zrywaliśmy się zmęczeni i na szybko lecieliśmy odebrać towar. Facet coś się wykręcał że nie może potem bo potem to ma inny kurs i nie będzie się wracał (o.O).
Z Castoramy natomiast zamawialiśmy dwa razy. Zmieściliśmy się w kwocie zamówienia takiej że wyszło 1 grosz za sam transport. Naturalnie wcześniej zadzwonili, dowóz też godzina 10- 13 i raz byli przed 11 a raz po 12. Ale tez gładko poszło, jedyne co przy drugim zamówieniu była mała wpadka.
Ogólnie byliśmy w Castoramie już o później godzinie bo o 20, szybki szpil tego co chcemy kupić ( polecam spisywanie numerów przy kodach - ułatwia to pracę przy transporcie i zamawianiu całego towaru na dowóz) , okazało się że żeby mieć darmowy transport - musimy cos dobrać za 200 zł. Polecieliśmy spisać numery jaką baterię chcemy do umywalki. Ja wiem pośpiech przed zamknęciem sklepu itp i myśleliśmy że to nasza wina. Po dowozie całości zamówienia dziś z Castoramy okazało się że dostaliśmy złą baterię. Aaa tam śpieszyliśmy się, wieczorem pójdzie się wymienić - może my źle numery spisaliśmy. Otóż na miejscu się okazało że to oni złapali złą baterię. Ale wymiana na odpowiedni model poszła gładko i szybko.
Także takie tam doświadczenia z dowozem towaru.

A co piszczy w Teatrze poza zerową aktywnością twórczą i obolałymi nogami?
Jest całkiem spoko. Teatr tylko rozdarty pomiędzy dwoma miejscami w sercu. Bałagan tylko taki że już w czym jeść nie ma i się wszystko wszędzie wala. To w pierwszym miejscu natomiast w drugim dzieje się całkiem wiele. Tydzień pierwszy urlopu się kończy, ale mamy załatane dziury, połozone płyty gipsowo kartonowe ( łazienkę dokończyć trzeba by płyty połozyć), prawie skończone okna ( zostanie je umyć) , pomalowaną sypialnię i położone w sypialni panele.


Pocieszam się że jutro spotkanie lalkarskie w Herbaciarni Smoczy Czajnik u Pana Herbacianego i jako taki wolny weekend.
Czas szybko ogarnąć jedną pannę na spotkanko jeszcze dziś.


Komentarze

Popularne posty