Co w trawie piszczy .....

.....a raczej w tearze czyli co tam słychać.

W sumie dzieje się naprawde wiele chociaż nie do końca chce mi się opisywać niektóre rzeczy, a może jednak nie warto lub nie ma sensu.

Na mieszkaniu - panowie Prądowi ostro działają, odpowiedź z Taurona czeka już i to jest naprawde kwestia - podłączenia i zamontowania kabli jak trzeba. Potem wchodzimy z opalaniem okien, płytki, panele, ściany, łazienka. W innej kolejności.
Wchodząc tam płaczę, mamy czerwiec nawet nie wiem czy nam umowę o remont przedłuzono. Czas chyba pojechać się dowiedzieć czegokolwiek.

<a teraz bełkot gracza MMO>
Z innych rzeczy wróciłam do L2. To jest niesamowite ile człowiek ma wspomnień z tym związanych ( nawet mojego P poznałam przez L2). Gramy na serwerze Scryde, ruski serwer skupiający ponad 3 tys graczy ( jak nie więcej) kronika High Five ( z roku 2011), serwer x 50. GM shop z bufferem teleporterem i ogolnie sklepem - w zakładce do wyjścia z gry. Itemy max do S grade ale spoko - jak codziennie bedziesz zalogowany przez jakiś tam czas i natrzaskach gold coiny i silver coiny najebiesz tyle kasy po sprzedaży, ze S84 kupisz od graczy za adenę. Za dużo adeny. I PvP, no tak. Bo po co innego się gra w L2. 3 fragi już mam. Jebańcy nas zaatakowali.
I ja wiem że teraz oficjal jest darmowy, ale sie tyle pozmieniało że ja nie jestem pewna czy tam chcę grać.
Tak czy siak miło jest grać razem z P i jakimiś ziomeczkami z Shielders. (  pozdrawiam ) Do tematu jeszcze powrócę.



< koniec bełkotu gracza>

Co do kosmetyków - ciagle coś próbuję.
Ostatnim hitem okazała się byc firma Fito Cosmetic, do paznokci maska z fitokomplexem jest naprawdę super, skład ma dobry, paznokcie serio rosną i są o wiele twardsze. A mam serio paznokcie słabe i rozdwajające się, plus uderzenia mechaniczne uszkadzające płytkę. Po zakładaniu dwa razy żelowohybrydowych pazurków stwierdzam, że to kompletnie nie dla mnie. Fajne na max tydzień a potem robi się kompletna masakra. Trzeba tylko iść by do kosmetyczki coś ze skórkami zrobic bo rosną jak szalone.
Uznanie moje też dostały kosmetyki od Evree, krem do rąk bez parafiny dorównuje moim odczuciom tego z Babuszki Agafii, tonik różany natomiast jest całkiem spoko. Mam jeszcze Bunę maseczkę z melisą dla każdego typu cery, traktuję ją jak krem na noc. Jest bardzo fajna i skład nie jest tragiczny jak za kosmetyki ponieżej 10 zł. W tym miesiącu wypróbuje coś jeszcze od Lovely oraz Golden Rose ale o tym nastepnym razem.


Czerwiec jest okropnie gorący, praktycznie nic sie nie chce a czas kiedy panowie od prądu walczą - my wykorzystujemy na odpoczynek. Z racji nie wyjeżdzania nigdzie w tym roku - chodzimy do kina lub na koncerty ale też robimy sobie po prostu małe wypady do centrum. Tak było i w ten weekend. Po odebraniu papierologii od rodziców P, z P poszlajaliśmy się trochę, oczywiśnie po drodze nie mogło zabraknąć herbaciarni, którą będziemy mieć pod nosem. ( chwała!!) A mianowicie Smoczy Czajnik. Zwykle wpadamy tam po ice tea yerba mate lub matcha, pogawędzic też troszkę z Super Panem Herbacianym który jak dla mnie mistrzowsko podchodzi do klienta. Nie ma tam żadnego sztywniactwa, w zabawny sposób i szczery rozmawia, przedstawia czy opowiada o herbacie. Skarb pod naszym nosem się trafił - będziemy mieć dosłownie chwilkę z naszej chatki by wpadać po cos pysznego. Kawy nie pijemy a herbata to jest coś. Tym razem zakupiłam trochę herbaty do domu, padło na yerba mate kaktusową  ( niesamowite jak pachnie) oraz na Sakurę. Pan Herbaciany opowiedział nam jak parzyć. A my juz w domu rozpływaliśmy się.

(akurat te dwa zdjęcia z neta)

Koleżanka wspomniała mi, że w Komiksiarni Katowice pojawiły się Artbooki od Victorii Frances. Trzy dni za mną to chodziło bowiem dorwać Hiszpańską wersję Favole 3 w 1 ( + Angel Wings) w Polsce to jakis koszmar. Nie ma. Są tam czasami oczywiście któreś częsci za 50zł w górę ale nie widziałam tej wersji, którą mam ja. Owszem na jej stronce a raczej wydawnictwa  Norma Editorial była ta edycja, ale gdzie Hiszpania a gdzie Polska.













Tak szczerze to glownym powodem wybrania się w piatek do centrum był własnie ten album. Wypłata te sprawy. Już prosiłam odłożyć jeszcze jeden artbook - Mater Luna na lipiec.
Przechodząc z Herbaciarni do Komiksiarni w ogole trafiliśmy na Etnobazar! Tak, ten Etnobazar z Gliwic! Już nie muszę zamawiać na stronce ani jeździć do Gliwic. Tam zkaupiliśmy dla P bombillę, termometr do herbaty ( A JAK!!!) i energetyki z maryśką. Super będę miała całkiem blisko.
Tak szczerze to nawet nie mam komu o tym poopowiadać bo tylko ja ( my z P) się jaram całą tą Victorią Frances, Lineagiem czy herbatą...Eh. Takie tam.

Porysowałam też w końcu! Muszę trenować częściej a mniej słuchac debili.

Komentarze

Popularne posty