Mieszkanie.
Wynajmuje już tyle lat, w tylu różnych miastach i miejscach że powoli stało się dla mnie jasne.
Chesz coś mieć? Albo miej wyjebana prace by Cie było stac na cokolwiek. Albo miej w chuj tanie mieszkanie - by Cie było stać na cokolwiek.
Niby zarobki się zmieniają, niby nie palę ale tych pieniędzy nie widzę.
Wynajem pochłania często całą wypłatę. Raty, kredyty by cokolwiek mieć. Jedzenie, głupie wyjście. PASJE.
No kurwa.
Pojawił się pomysł o mieszkaniu w edycji miasta Katowice - mieszkanie za remont.
W listopadzie 2017 pojawiła się kolejna edycja. Mieliśmy warunki i mozliwości by startować.
3 miechy czekania - 3 miechy nadziei.
Pierdolenie w moim przypadku o osiądnięciu ( jest takie słowo w ogóle?) na stałe, o jakichkolwiek planach czy nawet chęci wzięcia udziału w takim projekcie - do dla mnie duzo nerwów, podjętych decyzji i wyborów.
Fajnie było po prostu gdybać gdy sie udało znajomym. Cięzej było podjąć decyzję że tak - ładujemy się w to, a jeszcze ciężej było dla mnie psychicznie doświadczyć przystapienia do samej edycji.
Było duzo gdybania, duzo nerwów bo jestem nerwowa, duzo łez w moim przypadku bo wiele ode mnie po prostu nie zależało.
Przede wszytskim były szanse.
Mozliwośc dla par - to do 51 m kwadratowych i wybór 2 mieszkan z 50ciu.
Wybraliśmy, ogarnęliśmy papierkologię i zostało czekać.
I...
Udało się.
Nie to które chciałam. Ale mniejsze w dośc dobrej lokalizacji.
Pozostał nam remont, papierkologia i biurokracja. Ostatnia prosta.
Ale szczerze mówiąc cieszę się jak debil z tego co jest bo w jakiś sposob tam będę mogła realizować się, BĘDZIE człowieka stać.
Głupie. Po prostu pierdolenie.
A jednak. Coś kosztem czegoś.
W tej chwili gdy jesteśmy na początku załatwiania, musiałam dokonac wyboru i zwyczajnie - albo albo - zrezygnować świadomie z pewnych rzeczy.
W tej chwili nie dla lalek, po prostu - teraz się liczy każdy grosz.
Nie dla tracenia czasu. Wolne chwile to ogar tego gdzie zyje teraz i segregowanie niepotrzebnych rzeczy. Jak najwięcej też poświęcona na remont i biurokrację.
Nie dla wyrzucania kasy na coś co w tej chwili jest niepotrzebne. Nie dla mang, gier, kurwa, kosmetyków.
Okropny wybór oczywistego i jakis tam ból dupy.
Nie dla Castle Party w tym roku, Pyrkonu, Brennej.
Strasznie było mi z tego wszytskiego zrezygnować.
To było po prostu cięzkie. Na rzecz tego że za okolo pół roku w najgorszym wypadku - wrócę ze zdwojoną siłą portfela.
Jutro znów działamy, kiedy będą klucze? Protokół, jakiekolwiek działania, kredyt? Oby w tym tygodniu.
Cięzki czas, wynajmownaia, pracy i remontu na raz mam nadzieje ze szybko nam to wynagrodzą nasze małe 4 kąty.
Chesz coś mieć? Albo miej wyjebana prace by Cie było stac na cokolwiek. Albo miej w chuj tanie mieszkanie - by Cie było stać na cokolwiek.
Niby zarobki się zmieniają, niby nie palę ale tych pieniędzy nie widzę.
Wynajem pochłania często całą wypłatę. Raty, kredyty by cokolwiek mieć. Jedzenie, głupie wyjście. PASJE.
No kurwa.
Pojawił się pomysł o mieszkaniu w edycji miasta Katowice - mieszkanie za remont.
W listopadzie 2017 pojawiła się kolejna edycja. Mieliśmy warunki i mozliwości by startować.
3 miechy czekania - 3 miechy nadziei.
Pierdolenie w moim przypadku o osiądnięciu ( jest takie słowo w ogóle?) na stałe, o jakichkolwiek planach czy nawet chęci wzięcia udziału w takim projekcie - do dla mnie duzo nerwów, podjętych decyzji i wyborów.
Fajnie było po prostu gdybać gdy sie udało znajomym. Cięzej było podjąć decyzję że tak - ładujemy się w to, a jeszcze ciężej było dla mnie psychicznie doświadczyć przystapienia do samej edycji.
Było duzo gdybania, duzo nerwów bo jestem nerwowa, duzo łez w moim przypadku bo wiele ode mnie po prostu nie zależało.
Przede wszytskim były szanse.
Mozliwośc dla par - to do 51 m kwadratowych i wybór 2 mieszkan z 50ciu.
Wybraliśmy, ogarnęliśmy papierkologię i zostało czekać.
I...
Udało się.
Nie to które chciałam. Ale mniejsze w dośc dobrej lokalizacji.
Pozostał nam remont, papierkologia i biurokracja. Ostatnia prosta.
Ale szczerze mówiąc cieszę się jak debil z tego co jest bo w jakiś sposob tam będę mogła realizować się, BĘDZIE człowieka stać.
Głupie. Po prostu pierdolenie.
A jednak. Coś kosztem czegoś.
W tej chwili gdy jesteśmy na początku załatwiania, musiałam dokonac wyboru i zwyczajnie - albo albo - zrezygnować świadomie z pewnych rzeczy.
W tej chwili nie dla lalek, po prostu - teraz się liczy każdy grosz.
Nie dla tracenia czasu. Wolne chwile to ogar tego gdzie zyje teraz i segregowanie niepotrzebnych rzeczy. Jak najwięcej też poświęcona na remont i biurokrację.
Nie dla wyrzucania kasy na coś co w tej chwili jest niepotrzebne. Nie dla mang, gier, kurwa, kosmetyków.
Okropny wybór oczywistego i jakis tam ból dupy.
Nie dla Castle Party w tym roku, Pyrkonu, Brennej.
Strasznie było mi z tego wszytskiego zrezygnować.
To było po prostu cięzkie. Na rzecz tego że za okolo pół roku w najgorszym wypadku - wrócę ze zdwojoną siłą portfela.
Jutro znów działamy, kiedy będą klucze? Protokół, jakiekolwiek działania, kredyt? Oby w tym tygodniu.
Cięzki czas, wynajmownaia, pracy i remontu na raz mam nadzieje ze szybko nam to wynagrodzą nasze małe 4 kąty.

Komentarze
Prześlij komentarz