Ulubieńcy lutego, chęci, niechęci i ogólnie.

Wiem wiem, miało być częściej, pisanie bloga w jakis sposób straciło na wartości a jednak to wciąż w jakimś tam stopniu potrzebne, mi przede wszytskim.

Ostatnio w sieci pojawiło sie coś takiego jak Ulubińcy danego miesiąca, firma, kosmetyk czy nawet zupa z proszku.
To i ja, proszę Państwa, zapierdalam - i się pochwale co było dla mnie zajebiste a co.

 LUTY

Luty no cóż, krótki miesiąc, drugi w kolejności a bla bla - skończ pierdolić konkrety plox.
ZAWSZE No 1 w każdym miesiącu bedą dla nas nasze skoki Avro i Maro.

W lutym udało mi się zakupić peeling do ciała od Vianka. Mam akurat zielony - detoksykująco energetyzujący.
Zajebista sprawa, skóra przy tych mrozach jest dodatkowo wysuszona, beznadziejnie piecze i beznadziejnie wygląda. Peeling oprócz usuwania zbędnego naskórka, fajnie pachnie i mega natłuszcza skórę. Potem jest fajna gładka. Zdecydowanie kupie znów. Cena - około 20zł, dośc wydajny, są rózne rodzaje.
 
Kolejnym produktem od Vianka jest krem bb spf 15 wersja jasna. Krem ten świetnie nadaje sie jako puder i tak go też stosuję, zero problemów z moją tłusta skórą, wersja jasna ładnie sie pokrywa kolorystycznie z moim ryjem. Duzy plusik. W tej chwili nie umiem sobie wyobrazić stosowania innego pseudo gunwa. Cena? W okolicy 30 zł.
Trzecim produktem który sobie zachwalam są maski do włosów od babuszki Agafii. Czy to staroałtańska czy jajeczna czy jałowcowa. Sprawdzają się świetnie.
I może to tyle.

Ogolnie znowu wylądowałam na L4.
Nie żebym teraz jakoś chciała szczegolnie - po prostu dostałam zapalenia oskrzeli i czułam sie jak KUPA. Dojebana kupa deską.
Jednak tym razem, mimo kaszlu , niechęci do zycia i ogolnych problemów psychicznych spędziłam czas bardziej kreatywnie. OTÓŻ - ogladam serial Pamiętniki Wampirów. Wiem, spoznilam się całe lata ale ej to całkiem fajna młodziezowa seria. A mi jakiegos odmózdzania po prostu trzeba było. Oczywiście świetnie się to nadaje by cos robic a robiłam sporo. Sprzatałam, ogarniałam oraz rysowałam. Jak juz byłam w stanie wstać z łożka oczywiście.

Tu jeszcze wip, pokazuję ten szkic poniewaz dwa tamte sa dla koleżanek i wolałabym je najpierw dac właścicielkom. Na rysunku moja bjd od Dollzone Relin.
A bo cholera po roku leżenia w kartonach Lalki wydostały sie z niewoli!!!!
I tak na powierzchnię wypełzła moja Rell oraz Neth.

Miesiąc ogólnie jawił sie powrotem do ukochanych rzeczy, stoi tez pod szyldem Intel Extreme Masters na którym byłam już pare razy, w tej chwili mam za soba weekend pierwszy tej edycji. Jawi się też pod szyldem niechęci, dezogarnizacji i destabilizacji sytyacji w pracy, toksycznych ludzi wpierdalających sie w zycie tym którym nie powinni oraz jakimś takim dole mentalnym przez to wszytsko.

Ale o wiecznej depresji, niechęci, IEMie, planach i zmieniającej sie lub nie sytuacji to napiszę w nastepnych notkach. Bo w marcu pozmienia sie wszytsko. Tak czy inaczej.
Obiecuję sobie zaglądac to cześciej bo niby nie ma sensu chyba tego pisac a  z drugiej gdy juz zacznę jest tyle tematów że chyba musiałabym pisac notkę codziennie.





Komentarze

Popularne posty