Cradle of Filth, L4 i blokada twórcza.

23. stycznia udalismy się ze znajomymi na koncert Moonspell i Cradle of Filth.
Marzenie spełnione :)
Było niesamowicie.
A denerwowałam się jak nigdy.
Ale zobaczyć Cradle na zywo było dla mnie wszytskim w tamtym momecie.
Kredek nie słuchałam jakiś czas już i teraz po powrocie do ich muzyki stwierdzam że nowe Cradle dają radę :)


Moonspell i Cradle, foto by knock out produkctions na fejsie.

Kawałek Cradle

Oczywiście w pracy tak mnie zdenerwowano 2 tyg temu ze postanowiłam iśc na L4 ( to że sie rozchorowałam to już inna kwestia)
Oczywiście słuchanie treningu rozwoju duchowego pomogło przetrwać w jakimś stopniu nocki, ale to wciąz mało przy skali tego jak zachowują się tam inni.
Potrzeba zmienic prace ( ta atmosfere, ludzi) a do tego wciąz jeszcze spory kawałek drogi.

Wolne jakoś nie przyczynia się do zniesienia blokady twórczej.
Usiłuję przestac przesiadywać na fejsie ( po nieudanym skasowaniu tego gówna), więc ograniczam się tylko do włączenia raz - max dwa razy dziennie. ( na telefonie nie mam od pol roku gra Love Nikki zajmuje za wiele :P )
Ogarnełam jako tako chatę, przeczytałam całe Orange i Alive od koleżanki, wzięłam się za Pana Lodowego Ogrodu 1 po raz kolejny ( juz przestałam liczyć) ale brakowało mi tej historii. I duzo spię.
Próbuję poukładać sobie mysli i moje samozaparcie do robienia tego co kocham bez patrzenia na innych którzy galopują a ja zostaje gdzieś w tyle.
Ale i ja w końcu ruszę z kopyta tylko zostało mi jeszcze troche poczekać na decyzję czy się wszytsko uda.
Boję się tej decyzji, i jednocześnie wierzę, że będzie pozytywna.

Tak więc odpoczywam.





Komentarze

Popularne posty