Herbaciarnia Smoczy Czajnik i nie tylko.

Czyli uwaga, artystka ze Spalonego Teatru wychodzi w gości.


23 czerwca umówiliśmy się ze znajomymi na mały wypad na Jarmark Staroci na Rynek Katowic i do Herbaciarni Smoczy Czajnik.

Nie będę wspominała przygód po drodze do centrum bo może lepiej nie wypada, aczkolwiek były...osobliwe.
Za to gdy spotkaliśmy się już z Nergalem i Nelą w centrum wspólnie pobłąkaliśmy się po Jarmarku Staroci. Nie byłabym sobą gdybym oczywiście czegoś nie kupiła. Tym razem padło na ręczne ceramiczne kubki ( taaaaaaaaakie dużeeeee) od Olideco Pracownia Ceramiczna. Czemu? Bo wielkie, bo P lubi pić w wielkich kubkach, bo klimatyczne. Ha! Jedyne takie w swoim rodzaju, jako kolekcjoner kubków nie mogło zabraknąć czegoś takiego u nas w domu. Oczywiście nie mieszczą mi się te kubełki na skromnych półeczkach na aktualnym mieszkanku.
Mój jest czarny mroczny kotełkowy, P - Czaszunia <3 a co. 

Jasne że była masa fajnych gratów. Ale drogich jak cholera. Nie tym razem.

Przed 15stą przywiało nas na herbatę do Pana Herbacianego ze Smoczego Czajnika ( Francuska 15) :)
Zamówiliśmy herbatę ( Niebieska aromatyzowana Truskawkowa, mieszanka ziołowa Chai Masala, na koniec dużo poźniej Honeybush) i zaczęliśmy odpoczywać.




( zdjęcia moje aczkolwiek głupio mi było śnupać i łazić po całym lokalu i foty robić bo ludków było sporo ;o)

Trochę się powygłupialiśmy, trochę odpoczywaliśmy, trochę pogadaliśmy o pracy, trochę pograliśmy w gry - kostkową Story Cubes ( po rundzie gdy każdy opowiadał historyjkę z 9 kosteczek postanowiliśmy opowiedzieć wg obrazków o wiele dłuższą - wyszła nam telenowela o czerwonym kapturku z Sosnowca który męczył koty i go porwali po czym wyruszył na wiele przygód, koniecznie zjebanych oraz magicznych, załuję że tego nie nagrywałam).





Gra była smieszna i wciągająca, potem jeszcze super Pan Herbaciany przyniósł nam grę o żółwiach w drodze do sałaty ( wtf?), śmiechu było duzo i niestety rozkminy za wiele na nasze już głodne brzuszki xd

Co mogę powiedzieć o samej Herbaciarni? Byłam juz kilka razy w herbaciarniach, zawsze mają fajny klimacik ale wg mnie prowadzenie lokalu przez Pana Sławka bije na łeb inne takie miejsca. Póki co jesteśmy na zasadzie próbowania tak naprawdę tego wszytskiego, kupujemy do domu,  zainteresowaliśmy się samym parzeniem ( i uwaga znajduję na to czas), odwiedzamy herbaciarnię by po prostu pobleblać. Dam się pochlastać - nie ma takiego drugiego prowadzącego.
Ale samo miejsce ma magię, spokój i daje chwilę wytchnienia. 
Czy warto odwiedzieć?
Nie pytać - wpadać, pić i gadać.
No. A nie tam kurcze jakieś wymysły ! Bo was Morderczym kapturkiem z Sosnowca poszczuję :P

Powrót do Spalonego Teatru był dobry po tak spędzonym czasie. Wieczorem WielkaPseudoArtystka nawet się wzięła za rysowanie i powstało małe co nie co. Ale o tym już następnym razem.

Komentarze

  1. Zgadzam się, najmagiczniejsze miejsce na herbacianej mapie Katowic 😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz